Wpływ rozwoju sztucznej inteligencji na stopę bezrobocia w Polsce (2025 – 2035)

robot i pracownik biurowy

Rozwój sztucznej inteligencji rewolucjonizuje rynek pracy, generując zarówno szanse wzrostu gospodarczego, jak i ryzyka strukturalnego bezrobocia. Szacuje się, że tylko do 2035 roku automatyzacja może objąć 45-48% godzin pracy w UE, podczas jednoczesnego wzrostu PKB o 6-8%.  Według raportu Parlamentu Europejskiego 14% stanowisk w krajach OECD podlega wysokiemu ryzyku automatyzacji, a kolejne 32% doświadczy istotnych zmian w charakterze pracy. Przykładowo, w sektorze kreatywnym już w 2023 roku 30% zleceń dla grafików zniknęło z powodu konkurencji narzędzi umożlwiających generowanie wysokiej jakości grafiki.

Mechanizmem kompensującym te trendy pozostaje tworzenie nowych zawodów związanych z zarządzaniem systemami AI. Szacuje się, że do 2027 roku w Europie powstanie 69 milionów miejsc pracy w obszarach takich jak analiza danych, etyka algorytmiczna czy nadzór nad modelami głębokiego uczenia. 

Makroekonomiczne sprzężenia zwrotne między AI a rynkiem pracy

Implement Consulting Group prognozuje, że powszechne wdrożenie generatywnej AI może zwiększyć unijny PKB o 1.2-1.4 biliona euro do 2035 roku. Ten wzrost będzie wynikał głównie z poprawy produktywności w zawodach wspomaganych przez algorytmy. Jednakże, jak ostrzega Tony Blair Institute, nawet optymistyczne scenariusze zakładają przejściowy wzrost bezrobocia o 180-340 tys. osób do 2030 roku. Kluczowym czynnikiem łagodzącym te efekty będzie elastyczność rynków pracy. W Wielkiej Brytanii, gdzie rocznie zatrudnienie zmienia 450 tys. osób, wpływ AI ocenia się jako „umiarkowany”. Obecnie technologia ta wpływa rocznie na zmianę ok. 60-275 tys. stanowisk pracy, co stanowi ułamek całej siły roboczej. W Polsce prognozy IPAG wskazują na bardziej zauważalny wzrost stopy bezrobocia głównie z powodu opóźnionej reakcji przemysłu na automatyzację. 

Wpływ demografii

Do 2035 roku liczba pracujących Polaków z powodu starzenia się społeczeństw zmniejszy się o 2.1 mln (12,5%). W sektorze edukacji zatrudnienie spadnie o 29%, a w ochronie zdrowia o 23%, co wynika zarówno z niedoboru młodych kadr, jak i automatyzacji zadań administracyjnych. W przemyśle, gdzie robotyzacja jest 5-krotnie niższa niż w Niemczech (56 vs. 250 robotów na 10 tys. pracowników), przewiduje się deficyt 0.5-1 mln pracowników do 2035 roku. AI może jednak częściowo kompensować te braki automatyzując nawet 40% zadań związanych z procesem produkcji, za które obecnie odpowiadają ludzie. 

PIE szacuje, że wdrożenie generatywnej AI może zautomatyzować 4.1% miejsc pracy (800 tys. stanowisk), głównie wśród kobiet (6.4% vs. 2.3% mężczyzn). Jednocześnie 2,5 pracowników dzięki adaptacji rozwiązań AI – znacznie podniesie swoją efektywność. 

Scenariusze dla stopy bezrobocia

W świetle analiz IPAG niedobór siły roboczej spowodowany demografią może utrzymać bezrobocie na obecnym poziomie, pod warunkiem skutecznej adaptacji AI. W scenariuszu pesymistycznym (15% automatyzacji bez kompensacji) stopa bezrobocia w perspektywie najbliższej dekady mogłaby wzrosnąć do 7.8%.

Województwo mazowieckie i dolnośląskie będą epicentrum zmian ze względu na koncentrację sektora finansowego i IT. Regiony wschodnie, z dominacją rolnictwa – doświadczą mniejszych wstrząsów, choć automatyzacja (głównie w przetwórstwie żywności) również może negatywnie wpłynąć na stopę bezrobocia. 

Dane za rok 2024

Stanowisko / zawód Liczba ofert pracy rok do roku
Game Developer / Game Designer -58%
Embedded Developer -33%
Scrum Master -31%
Frontend Developer -20%
Księgowy / Specjalista ds. rachunkowości -46%
Analityk finansowy -40%
Specjalista ds. controllingu -24%
Specjalista ds. podatków -21%
Specjalista ds. HR -56%
Specjalista ds. kadr i płac -28%
Rekruter -20%
Specjalista ds. marketingu -10%
Specjalista ds. e-commerce -13%
Grafik -20%
Doradca podatkowy -14%
Radca prawny -5%
Administracja biurowa -15%

Należy pamiętać, że obserwowany spadek ogłoszeń o pracę nie oznacza automatycznie redukcji etatów. Na tym etapie spadek ofert wynika przede wszystkim ze wstrzymania rekrutacji, a nie zwolnień. Są to jednak pierwsze symptomy bardziej istotnych zmian na rynku pracy, które będą nasilać się w nadchodzących latach.