Urzędy Pracy nie weryfikują faktycznej rentowności firmy uruchomionej w oparciu o dotacje. Wymagane jest, by taka działalność była prowadzona przez okres 12 miesięcy. Przedsiębiorca nie musi jednak wykazywać konkretnych wpływów, a tym bardziej zysku. Wystarczy, jeżeli firma nie ma zaległości względem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędu Skarbowego. Co prawda, niektóre Urzędy Pracy (np. PUP Wrocław) wprowadzają do treści umowy zapis, w którym nakładają na wnioskodawcę obowiązek złożenia oświadczenia o uzyskanym w przeciągu tych 12 miesięcy przychodzie, ale jest on na tyle ogólny, że nie niesie żadnych konsekwencji prawnych. PUP Wrocław nie wyznaczył bowiem poziomu przychodu który należy uzyskać.
Zawarty w biznes planie prognozowany rachunek zysków i strat stanowi jedynie szacunkową kalkulację. Jego celem jest wykazanie, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że planowana działalność okaże się rentowna. Osoba bezrobotna, która uruchomi firmę w oparciu o środki z Funduszu Pracy, nie musi jednak osiągać wyników wskazanych w tej prognozie.
Nawet najbardziej profesjonalny rachunek wyników, to tylko zdroworozsądkowy opis zakładanej sytuacji. W praktyce uzyskany w ramach działalności zysk zawsze w jakimś stopniu odbiega od takiej kalkulacji. Obliczenia przedstawiają jedynie prawdopodobny scenariusz. W pierwszej kolejności chodzi o to, aby Komisja Oceny Wniosków po zapoznaniu się z taką prognozą nabrała przekonania, że wnioskodawca ma pojęcie o planowanej działalności i zdaje sobie sprawę ze skali kosztów jakie towarzyszą danemu rodzajowi działlaności. W drugiej kolejności – że dochód uzyskiwany z działalności wystarczy wnioskodawcy do utrzymania się, a więc nie tylko pokrycia kosztów działlaności, ale również uzyskanie zysku umożlwiającego zapewnienie jego potrzeb bytowych.
Rzeczywisty przychód i zysk z działalności zależy od wielu czynników zewnętrznych, na które przedsiębiorca ma bardzo ograniczony wpływ. Przykładem może być tu pandemia COVID-19 i związany z nim lockdown, który negatywnie wpłynął na wyniki finansowe wielu przedsiębiorstw. Podobnie jak kryzys migracyjny, który uderzył w branżę turystyczną na naszej wschodniej granicy – są to sytuacje, których nie da się zaplanować na etapie kalkulacji.






